Forum Obrona Wybrzeża 1939 r. Strona Główna

Obrona Wybrzeża 1939 r.
Forum o Obronie Wybrzeża ma na celu skupienie w jednym miejscu jak największej ilości informacji o wszystkim co związane z LOW. Dzielenie się zdobytymi informacjami - a tym samym niesienie pomocy innym zainteresowanych tematem.
 

Koniec mitu Westerplatte

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Obrona Wybrzeża 1939 r. Strona Główna -> Historia- odkłamywanie, tajemnice, ciekawe fakty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Berlin
starszy strzelec
starszy strzelec



Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 1574
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: GdYnIa

PostWysłany: Sob 14:18, 22 Wrz 2007    Temat postu: Koniec mitu Westerplatte

Tygodnik "Wprost", Nr 1187 (04 września 2005)

Od polskich kul zginęło co najmniej sześciu obrońców placówki

Jan Piński
Rafał Przedmojski


Weisse Flagge auf Westerplatte... warten, weisse Flagge..." (biała flaga nad Westerplatte... czekajcie, biała flaga) - taki meldunek otrzymał dowódca niemieckiej kompani szturmowej porucznik Walter Schug na Westerplatte 2 września około godziny 19.30. Chwilę później flaga oznaczająca kapitulację polskiej placówki znikła. Na Westerplatte doszło do buntu oficerów i odsunięcia od dowodzenia majora Henryka Sucharskiego; od tego momentu obroną dowodził kapitan Franciszek Dąbrowski. Później od polskich kul zginęło co najmniej sześciu obrońców Westerplatte. Pierwszą znaną ofiarą jest starszy legionista Jan Gębura, który na rozkaz Sucharskiego wywieszał białą flagę. Kolejny żołnierz, legionista Mieczysław Krzak, został zastrzelony przez swoich przez pomyłkę.
O innych ofiarach wiemy z niemieckich meldunków. 8 września 1939 r. w komunikacie niemieckiej kompanii szturmowej podano, że na Westerplatte w pobliżu polskiego bunkra i budynku elektrowni znaleziono w grobie zakrytym gałęziami ciała czterech polskich żołnierzy. Polskie relacje o tym milczą, gdyż mężczyźni zostali zastrzeleni 2 września za odmowę walki. Nikt nigdy nie chciał ustalić, ilu naprawdę było obrońców Westerplatte (według szacunków, od 214 do 230 osób). Starannie przemilczano niewygodne dla polskiego mitu niemieckie źródła. Oficjalnie polska strona przyznała się do 15 zabitych, ale równie dobrze ta liczba może być dwa razy większa.

Obrona polityczna
- Heniek, nie licz na żadną pomoc, nie macie tutaj żadnej szansy. Gdańsk jest odcięty. Uważaj jutro rano, Niemcy uderzą, nie dajcie się zaskoczyć. Ty dowodzisz i ty decydujesz. Jak uznasz, że opór nie ma szans, wiesz, co robić. Nie daj się tylko zaskoczyć - poinformował 31 sierpnia majora Sucharskiego podpułkownik Wincenty Sobociński z Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku. "Sucharski wyszedł z sinozieloną twarzą" - relacjonował kapral Mieczysław Wróbel, jeden z obrońców, mimowolny świadek rozmowy. O prawdziwym celu wizyty Sobocińskiego pozostali oficerowie z Westerplatte dowiedzieli się po wojnie. 1 września o godzinie 4.48 przebywający w porcie gdańskim z kurtuazyjną wizytą pancernik "Schleswig-Holstein" otworzył ogień w kierunku Westerplatte. W pierwszym ataku uczestniczyła elitarna kompania szturmowa marynarki niemieckiej - 225 żołnierzy. Polacy nie dali się zaskoczyć. Na prośbę porucznika Leona Pająka, dowódcy południowego odcinka obrony, użyto moździerzy. Niemcy zostali zdziesiątkowani. Na niemiecki okręt dotarły meldunki o dużych stratach i prośba o przysłanie dodatkowego personelu medycznego. O 6.20 Niemcy przerwali natarcie. O tym, jak bardzo byli zaskoczeni silnym oporem, świadczy fakt, że około godziny siódmej blisko terenu walk pojawił się prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańska Artur Greiser. Ubrany w galowy mundur SS chciał odbyć spacer po zdobytej składnicy. W tej sytuacji pancernik wznowił ostrzał. Ciężko ranny został por. Pająk. O godzinie 8.55 Niemcy rozpoczęli kolejny atak. Polacy opuścili placówkę Prom i wycofali się do wartowni nr 1, ale natarcie odparli.
Po krwawej łaźni 1 września Niemcy uważali, że Polacy dysponują siecią bunkrów połączonych podziemnymi przejściami oraz strzelcami wyborowymi na drzewach. Westerplatte zainteresował się Hitler, więc sprawa stała się prestiżowa. Na żądanie fuehrera zdobycie Westerplatte wyznaczono na 2 września. Po wyjaśnieniach Hitler przestał jednak naciskać. 2 września o 18.30 obszar Westerplatte o powierzchni 0,3 km2 zbombardowało około 60 bombowców nurkujących Ju 87B Stuka. Kilkunastu polskich żołnierzy doznało szoku nerwowego, część próbowała uciec ze stanowisk. Myślano, że Niemcy użyli gazu. Trafiona bezpośrednio wartownia nr 5 stała się grobem załogi. Dobrze znane są relacje z wartowni nr 1, gdy w trakcie nalotu dowódca groził użyciem broni uciekającym żołnierzom. Załamany skutkami nalotu major Sucharski kazał wywiesić białą flagę, rozkazał też spalenie szyfrów i tajnej dokumentacji.
Flagę rozkazał zdjąć kpt. Franciszek Dąbrowski. Major Sucharski załamał się i doznał ataku epilepsji. Został skrępowany pasami oficerskimi, z kawałkiem drewna w ustach. Po środkach uspokajających zaaplikowanych przez kapitana Mieczysława Słabego, lekarza, dochodził do siebie kilka dni. - Ojciec opowiadał mi, że pod słowem honoru zobowiązali się do zachowania tajemnicy o stanie mjr. Sucharskiego, aby nie niszczyć morale załogi - mówi Elżbieta Hojka, córka kpt. Dąbrowskiego.

Bunkry z siana
Niemcy ściągali posiłki. 2 września wieczorem samolotami Ju 52 przerzucono kompanię saperów z Rosslau-Dessau pod dowództwem ppłk. Carla Henkego. Ten po zapoznaniu się z sytuacją postulował dalsze rozpoznanie polskich stanowisk, ściągnięcie czołgów, ciężkich moździerzy, łodzi szturmowych dla rozszerzenia natarcia, a nawet pociągu pancernego. Już po kapitulacji pokazywano polskim oficerom zdjęcia lotnicze, na których zaznaczono m.in. sześć kopuł pancernych. Faktycznie były to kopy siana ściętego w ostatnich dniach sierpnia. Od 1 września po godz. 14.00 Westerplatte nie było już atakowane przez piechotę. Prowadzono jedynie rozpoznanie stanowisk. Szturm miał się odbyć rankiem 8 września.
Major Sucharski doszedł do siebie 5 września. Na naradach dowództwa 5 i 6 września zgłosił propozycje kapitulacji. Wobec sprzeciwu kapitana Dąbrowskiego i porucznika Stefana Grodeckiego decyzji nie podjęto. 7 września "Schleswig-Holstein" przeprowadził kolejny ostrzał. Niemcom udało się zupełnie odkryć wartownię nr 2. Tym razem Sucharski nie konsultował swojej decyzji i o 9.45 Westerplatte skapitulowało. Ta decyzja uratowała wielu rannych. "Gdyby tylko dowodził major Sucharski, poddalibyśmy się za wcześnie, gdyby był tylko kapitan Dąbrowski, byłyby drugie Termopile" - powiedział porucznik Leon Pająk wiosną 1962 r. na pogrzebie swojego dowódcy, kapitana Dąbrowskiego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Elek
strzelec.
strzelec.



Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 221
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Piechota Wielkopolska

PostWysłany: Śro 14:03, 02 Wrz 2009    Temat postu:

W dość już dawno zamieszczonym przez Berlina tekście z tygodnika „Wprost”, trudno doszukiwać się informacji, które uzasadniałyby tytuł – „Koniec mitu Westerplatte”. Bezkrytycznie bowiem, powielane przez autorów artykułu szkodliwe „rewelacje” o rozstrzeliwaniu własnych żołnierzy, zrodzone w chorej wyobraźni tak zwanych „znawców tematu”, z oczywistych względów nie mogą uzasadniać tak sformułowanego tytułu. Starałem się już zresztą wyjaśnić to w innym miejscu tego forum. Można jedynie, a właściwie należy sprostować inne informacje podane błędnie przez autorów. Otóż wymieniony w artykule Jan GĘBURA, był kapralem, a nie starszym legionistą (Rozkazem Nr 23 Komendanta WST z dnia 23 czerwca 1939 roku, awansowany został na kaprala z dniem 1 lipca 1939 roku). Mieczysław WRÓBEL był natomiast plutonowym, a nie kapralem. Warto sobie przy tym jednak zdawać sprawę, że dla wielu dziennikarzy czy reporterów, plutonowy, porucznik czy pułkownik, to jest dokładnie to samo, nie ma dla nich żadnej różnicy pomiędzy dywizją a dywizjonem, a maskę przeciwgazową zawsze nazwą maską gazową. Itp. itd…
Wracając jednak do tematu głównego wydaje się natomiast, że rzeczywistym „końcem mitu Westerplatte” może być sprawa liczebności załogi. Nie wiem dlaczego autorzy stwierdzili, że „nikt nigdy nie chciał ustalić, ilu naprawdę było obrońców Westerplatte”, bo tak naprawdę było to zawsze przedmiotem dociekań. Początkowo ustalono liczbę obrońców na 182 i przez jakiś czas taka właśnie liczba „obowiązywała”. Jeszcze dzisiaj wielu autorów, w tym także znanych, zajmujących się tą problematyką podaje taką właśnie liczbę. Obecnie ustalona liczba obrońców, to 210 ludzi, w tym 180 żołnierzy służby czynnej i 30 pracowników cywilnych, z których przynajmniej 22 zostało zmobilizowanych. Reasumując, Westerplatte broniła załoga złożona z przynajmniej 202 żołnierzy i 8 pracowników cywilnych. Swoistą ciekawostką natomiast jest to, z jakich jednostek ci żołnierze pochodzili. W ogólnej świadomości zakorzeniło się bowiem przekonanie, że załogę Westerplatte tworzyli, lub przynajmniej stanowili jej większość, żołnierze 4 Pułku Piechoty Legionów z Kielc. Tak naprawdę jednak żołnierze z tej jednostki stanowili zaledwie 1/3 załogi. Skąd więc byli pozostali? Pomijając pracowników cywilnych, tych 180 żołnierzy służby czynnej na Westerplatte, pochodziło z następujących jednostek:
1 Pułk Piechoty Legionów Józefa Piłsudskiego (Wilno) – 1;
2 Pułk Piechoty Legionów (Sandomierz) – 6;
3 Pułk Piechoty Legionów (Jarosław) – 5;
4 Pułk Piechoty Legionów (Kielce) – 69;
5 Pułk Piechoty Legionów Józefa Piłsudskiego (Wilno) – 9;
29 Pułk Strzelców Kaniowskich (Kalisz) – 1;
34 Pułk Piechoty (Biała Podlaska) – 1;
35 Pułk Piechoty (Brześć nad Bugiem) – 1;
36 Pułk Piechoty Legii Akademickiej (Warszawa) – 1;
61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej (Bydgoszcz) – 1;
69 Pułk Piechoty Wielkopolskiej (Gniezno) – 1;
77 Pułk Piechoty (Lida) – 19;
85 Pułk Strzelców Wileńskich (Nowa Wilejka) – 17;
86 Pułk Piechoty (Helenów koło Mołodeczna) – 16;
5 Pułk Strzelców Konnych (Dębica) – 1;
1 Morski Batalion Strzelców (Wejherowo) – 1;
2 Morski Batalion Strzelców (Gdynia) – 15;
3 Batalion Saperów Wileńskich (Wilno) – 2;
2 Batalion Mostów Kolejowych (Jabłonna) – 1;
3 Batalion Sanitarny (Grodno) – 1;
14 Dywizjon Artylerii Konnej (Białystok) – 7;
1 Morski Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej (Gdynia) – 1;
Składnica Uzbrojenia Nr 8 (Toruń) – 1;
O.R.P. „Gryf” – 1;
JW (jaka?) MW (Gdynia) – 1.
Możliwe, że kilku żołnierzy wyliczonych tutaj jako ci, których jednostką macierzystą był 77 pp, pochodziło z 85 pp lub 86 pp. Nie zmienia to jednak faktu, że z 19 DP (77 pp, 85 pp i 86 pp) pochodziło w sumie 52 żołnierzy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gumbas
sympatyk



Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Gdynia

PostWysłany: Pon 21:04, 28 Wrz 2009    Temat postu:

Panowie - a co sądzicie o tej książce?
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?id_news=34890

Może nie tyle o książce, a o autorze. Wiarygodny człowiek, można zaufać?
Bo już mam mętlik w głowie. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Elek
strzelec.
strzelec.



Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 221
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Piechota Wielkopolska

PostWysłany: Wto 11:45, 02 Lut 2010    Temat postu:

Zdarza się tak, że czytając jakąś książkę, nie wnikamy nawet w to, kto jest jej autorem. Nie wiemy nic o jego poglądach, sympatiach i antypatiach, przekonaniach, wiedzy, czy wreszcie źródłach, z których przy pisaniu książki korzystał, jeśli oczywiście nie zamieścił ich w bibliografii. Zarzucani jesteśmy sensacjami w stylu „pierwsze pełne wydanie”, „pierwsze pełne polskie tłumaczenie”, „odkłamana historia”, czy „prawdziwa historia”, jak w tytule przywoływanej książki. Pytanie więc postawione przez Gumbasa o autora książki „Westerplatte 1939. Prawdziwa historia”, jest oczywiście bardzo dobre i zasadne, zwłaszcza że poruszany temat jest przecież niebagatelny.
Ponieważ znam autora przedmiotowej książki, a przede wszystkim jego poglądy na omawiany temat, mogę tylko stwierdzić, że nie mam zamiaru kupować jego książki, ani tym bardziej jej czytać. Uważam, że szkoda pieniędzy i czasu na jej czytanie. Zdecydowanie wystarczy mi już lektura komiksu „Westerplatte. Załoga śmierci” jego autorstwa, poglądy wyrażane przez niego na łamach miesięcznika „Odkrywca”, czy też bezpośrednio na Westerplatte.
Autor książki, nie wiedzieć czemu, wręcz chorobliwie nienawidzi majora Sucharskiego, co rusz przypisując mu bezpodstawnie różne „przypadłości”. Dowiadujemy się więc, że major Sucharski to tchórz i epileptyk, agent obcego wywiadu, a przy tym chory wenerycznie człowiek o skłonnościach homoseksualnych, itd. itp., któremu należy odebrać posiadany Order Virtuti Militari. O „fajerwerkach” w postaci rozstrzeliwań na Westerplatte własnych żołnierzy, rzekomych buntowników, nie chce się już nawet wspominać. Biada oczywiście temu, kto ma czelność nie zgadzać się z tymi poglądami. W najlepszym razie może zostać nazwany głupkiem. Dziwne przy tym jest to, że autor książki potępia realizowany (niestety) przez Chochlewa film o Westerplatte, nie widząc, lub nie chcąc widzieć, że scenariusz tego filmu opiera się przede wszystkim na spreparowanych przez niego samego, „rewelacjach”! Dziwaczne sprzężenie dwóch gości, srających pospołu we własne gniazdo!
No i wreszcie ta nieprawdopodobna baza danych autora w postaci objawiających się co jakiś czas, wyjmowanych jak asy z rękawa, różnorodnych relacji dotyczących Westerplatte. Nie trzeba chyba już nawet dodawać, że nigdy wcześniej niepublikowanych, ani nikomu nieznanych, do których tylko autor miał niezwykłe szczęście dotrzeć. Generalnie autorowi przydać się może wszystko, prawdopodobne czy nie - nieważne, na podstawie czego, będzie można zgnoić majora Sucharskiego i pokazać, że jest „be”, a jednocześnie wskazać, że to kapitan Dąbrowski jest „cacy”. Nie zdziwię się, jeśli autor dotrze któregoś dnia do kolejnej relacji, rzecz jasna nikomu wcześniej nieznanej, z której w sposób jednoznaczny i pewny będzie wynikało, że major Sucharski był członkiem Platformy Obywatelskiej, a kapitan Dąbrowski Prawa i Sprawiedliwości…
Nie można natomiast autorowi odmówić podejmowania prób mających na celu zachowania w możliwie najlepszym stanie tych nielicznych już, istniejących na terenie Westerplatte obiektów i ich otoczenia, pamiętających czasy walk w 1939 roku. Sztandarowym tego przykładem niech będzie rejon placówki „Fort”, który wcześniej sprawiał wrażenie fuzji szamba z wysypiskiem śmieci w Szadółkach, a obecnie już, po wielu staraniach i włożonej pracy (m. in. autora właśnie), miejsce to nabrało normalnego, nadającego się do pokazania, wyglądu. Nie zmienia to oczywiście faktu, że aby solidnie przedstawiać historię, nie można uprzedzać się z góry do jakiś postaci, zdarzeń czy sytuacji, bo z takiej pracy nic historycznie dobrego nie wyjdzie. Zdaję sobie sprawę, że może być to niezmiernie trudne, ale przynajmniej trzeba starać się podchodzić do badanego tematu w sposób jak najbardziej obiektywny.
Reasumując, a jednocześnie odpowiadając na pytanie zadane przez Gumbasa stwierdzam, że postrzegam autora książki zdecydowanie bardziej jako kolejnego z braci Grimm, niż jako solidnego historyka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Horhe
sympatyk



Dołączył: 25 Lip 2006
Posty: 43
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: prawie to granica IIRP i WMG

PostWysłany: Nie 12:22, 07 Lut 2010    Temat postu:

Cóż. Materiał źródłowy został zebrany ciekawy,ale zostal ujęty w złe słowa (za którymi stoją niestety emocje). I to jest wielki minus tej ksiązki, że autor pisząc tą publikację opowiedział się po stronie kapitana Dąbrowskiego, a własciwie napisana praca z dziedziny historii powinna być bezstronna. To wie każdy historyk, zaliczając podstawy badań historycznych.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paweł69
sympatyk



Dołączył: 19 Lis 2009
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Trójmiasto
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:50, 06 Mar 2010    Temat postu:

Podzielam pogląd iż historyk powinien być "bezstronnym sędzią" w stosunku do badanych przez siebie wydarzeń .........jako iż historia wojskowosci jest moją pasją od prawie 30 lat ........naczytałem się w młodosci książek z "klasowo słuszną fabułą" . A jako ze w związku z tym oczym pisąłem wczesniej nie przeczytam ksiązki w której animozje autora lub sympatie kształtują "prawdę historyczną"............

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wachmistrz
sympatyk



Dołączył: 15 Wrz 2009
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:40, 15 Lip 2010    Temat postu:

Wszedłem na to forum, bo ktoś był uprzejmy wysłać do mnie priva. Przy okazji przeczytałem stek bzdur na temat mojej osoby, powielany za artykułami pisanymi przez zadaniowych dziennikarzy.

Pan Eligiusz Kwiatkowski był uprzejmy napisać kilka słów o mojej książce nawet jej nie czytając wcześniej, więc pominę tę kwestię, bo szkoda czasu.


Elek napisał:
mogę tylko stwierdzić, że nie mam zamiaru kupować jego książki, ani tym bardziej jej czytać. Uważam, że szkoda pieniędzy i czasu na jej czytanie.


Piszę tu tylko dlatego, że po raz kolejny spotykam się z cytowaniem słów niejakiego Pawła Chochlewa, który na mój temat wielokrotnie negatywnie się wypowiadał, co skwapliwie podchwytywali dziennikarze np. "Gazety Wyborczej" i tych gazet, kóre po 2007 r. nabrały wiatru w skrzydła (mowa oczywiście o wygranej Platformy Obywatelskiej w tymże roku). Jako pełniący przez czas jakiś funkcję urzędnika państwowego na stanowisku pełnomocnika wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte zostałem odgórnie przypisany (zapisany?) do PiSu. Nie dziwota więc, że ujadanie na mój temat zaczęło się właśnie od zmiany opcji politycznej, a i wówczas sprawy rewitalizacji Westerplatte całkowicie upadły (mimo szumnych zapowiedzi i stosu artykułów wyprodukowanych w gazetach), co było do przewidzenia (inne pojmowanie tzw. polityki historycznej przez aktualnie rządzącą Platformę Obywatelską). Chyba już nikt nie wierzy w to, że powstanie Muzeum Westerplatte? Smile


Elek napisał:

Autor książki, nie wiedzieć czemu, wręcz chorobliwie nienawidzi majora Sucharskiego, co rusz przypisując mu bezpodstawnie różne „przypadłości”. Dowiadujemy się więc, że major Sucharski to tchórz i epileptyk, agent obcego wywiadu, a przy tym chory wenerycznie człowiek o skłonnościach homoseksualnych, itd. itp., któremu należy odebrać posiadany Order Virtuti Militari.


I dochodzimy do sedna sprawy. O epilepsji mjr. Sucharskiego nie ja pisałem pierwszy. Także nigdzie nie pisałem, że mjr. Sucharski jest agentem czy też homoseksualistą (to że, cytując za ppor. Kręgielskim: "Sucharski miał słabość do Kity" nie oznacza, że był homoseksualistą jak chciał to widzieć Chochlew czy p. Kwiatkowski; nauczyciel też może mieć słabość do ucznia, ale nikt nie nazwie go od razu pedofilem, prawda?). To jest konfabulacja Chochlewa, której nigdy nie dane mi było sprostować w mediach, w których rozsiewał te insynuacje.
Mógłbym wiele opisać o spotkaniach z Chochlewem, o tym co usłyszałem od niego, o jego poglądach na temat Ojczyzny, partiotyzmu, polskich bohaterów, Wojska Polskiego. Ale po co? W tej chwili ważniejsze jest to, że jego film nie powstanie. Nie dane też mi było nigdzie powiedzieć rzeczy najbardziej istotnej. To nie przeciw sikających żołnierzom czy pijącym wódkę na Westerplatte się sprzeciwiałem. Sprzeciwiałem się temu co on chciał w swoim "dziele" uczynić z takich właśnie pojęć jak Ojczyzna, honor, patriotyzm. I proszę mi nie wciskać, że nienawidzę mjr. Sucharskiego. To, że nie podzielam wersji wydarzeń mjr. Sucharskiego w dniach 1-7 września 1939, nie oznacza że tryskam nienawiścią na sam dźwięk jego nazwiska. Sposób w jaki chciał chochlew pokazać mjr. Sucharskiego wzbudzał moje obrzydzenie. Kpt. Dąbrowski też ma swoje za uszami, ale też nie zasługiwał na taki wizerunek jaki chciał stworzyć Chochlew (jak to się stało, że Chochlew przekabacił córkę Dąbrowskiego na konsultantkę filmu to już inna historia...).
A moja skromna książka nie jest ani o jednym ani o drugim dowódcy, bo taka książka już powstała i nie mam osobiście dobrego zdania o niej, jak i o jej autorze, który stał się także konsultantem filmu Chochlewa. Moja książka jest o obronie Westerplatte w 1939 r.
Przy okazji: oberwałem w mediach sporo za sprzeciw wobec chochlewowego scenariusza, swoje plwociny wypluwali na forach różni dziwni osobnicy (którym wcześniej nie przeszkadzało np. wyciągać do mnie rękę po darmowy egzemplarz komiksu "Westerplatte"), ale było warto, bo takie g...no jakie chciał Chochlew wyprodukować o polskich patriotach nie powstanie. Fakt, że przed 2007 r. nikomu by nie przyszło na myśl, by coś takiego stworzyć, ani za rządów PiS, ani za SLD, ani wcześniej.


Elek napisał:

O „fajerwerkach” w postaci rozstrzeliwań na Westerplatte własnych żołnierzy, rzekomych buntowników, nie chce się już nawet wspominać. Biada oczywiście temu, kto ma czelność nie zgadzać się z tymi poglądami. W najlepszym razie może zostać nazwany głupkiem.


Nigdzie i nigdy Panie Kwiatkowski nie nazwałem nikogo głupkiem za to, że ma inne poglądy niż moje. Radzę to sobie zapamiętać.
A sprawa buntu/paniki żołnierzy z Wartowni Nr 4 jeśli kogoś razi, trudno. Fakt ten w żaden sposób nie umniejsza bohaterstwa Załogi Westerplatte. Kto miał okazję przeczytać scenariusz Chochlewa ten wie, że to co chciał on pokazać w filmie było diametralnie różne od tego co zostało przedstawione np. przeze mnie choćby w jednym jedynym kadrze komiksu, czy w książce. Jak ktoś chce znać szczegóły sprawy "buntu" - odsyłam do p. Jacka Żebrowskiego i części jego archiwum, które sobie zachował. Może udostępni.


Elek napisał:

Dziwne przy tym jest to, że autor książki potępia realizowany (niestety) przez Chochlewa film o Westerplatte, nie widząc, lub nie chcąc widzieć, że scenariusz tego filmu opiera się przede wszystkim na spreparowanych przez niego samego, „rewelacjach”!


Panie Kwiatkowski, proszę ważyć swoje słowa. Naprawdę nie zamierzam tolerować osobistych wycieczek w moją stronę i wciskania kłamstw o preparowaniu źródeł. Proszę to traktować jako ostrzeżenie.


Elek napisał:

Dziwaczne sprzężenie dwóch gości, srających pospołu we własne gniazdo!

Jak wyżej, Panie Kwiatkowski. Mniej zwykłego chamstwa i buractwa, a więcej kultury się po Panu spodziewałem. Nosi Pan wszak mundur żołnierza, a czasem żołnierza II Rzeczypospolitej i wydaje mi się, że to do czegoś zobowiązuje, prawda?
Nie musi Pan zresztą odpowiadać, bo odpowiedzi od Pana nie oczekuję.

Elek napisał:

No i wreszcie ta nieprawdopodobna baza danych autora w postaci objawiających się co jakiś czas, wyjmowanych jak asy z rękawa, różnorodnych relacji dotyczących Westerplatte. Nie trzeba chyba już nawet dodawać, że nigdy wcześniej niepublikowanych, ani nikomu nieznanych, do których tylko autor miał niezwykłe szczęście dotrzeć.


Znaczną część swojego archiwum tworzonego od lat 70-tych pan Jacek Żebrowski przekazał Stowarzyszeniu Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Gdyby p. Eligiusz Kwiatkowski zapoznał się chociaż z przedmową do książki autorstwa Krzysztofa Zajączkowskiego, wiedziałby że archiwum p. Żebrowskiego to tworzone było na potrzeby książki, którą miał napisać on sam na wyraźną prośbę Westerplatczyków (o czym jest mowa w korespondencji do niego od obrońców Składnicy). Książka miała dać odpór kłamstwom tworzonym na temat obrony Westerplatte, mjr. Sucharskiego oraz kpt. Dąbrowskiego już w owym czasie (lata 70-te i 80-te, a także późniejsze) przez oficer SB por. Stanisławę Górnikiewicz. Materiały do archiwum p. Żebrowskiego przekazywali sami obrońcy Westerplatte, jak i żołnierze Kompanii Szturmowej. To, że nie ujrzały one wcześniej światła dziennego spowodowane było decyzją p. Żebrowskiego, a i też samych obrońców (wiele materiałów zostało zastrzeżonych, by opublikować je dopiero po upłynięciu określonego czasu i wiele jest takich, które czekają u p. Żebrowskiego w szufladzie...).
W 2004 r. w trakcie pracy nad komiksem "Westerplatte. Załoga śmierci" pan Żebrowski podjął decyzję, że to ja mam przygotować publikację nt. obrony Westerplatte przekazując mi kilka dużych kartonów archiwaliów, w tym kilkaset archiwalnych fotografii, kilkaset listów z korespondencją od westerplatczyków oraz niemieckich żołnierzy, relacje i kopie dokumentów, plany i mapy. Pisanie książki zajęło mi ponad 4 lata życia, przez co na plan dalszy zeszło wiele ciekawych tematów jak np. seria paradokumentalnych komiksów wojennych pt. Kroniki Epizodów Wojennych. Tom II KEW o obronie Poczty Polskiej ukazuje się w tym roku, czyli aż 6 lat po komiksie "Westerplatte. Załoga śmierci".
Archiwalia przekazane przez p. Żebrowskiego stanowią obecnie własność Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej WST na Westerplatte. Docelowo miały się znaleźć w archiwum Muzeum Westerplatte, ale skoro ono nie powstanie, to jak Bóg da, może za jakiś czas będą ogólnie dostępne w tworzonym przez nas Wirtualnym Muzeum Westerplatte?...


Elek napisał:

Generalnie autorowi przydać się może wszystko, prawdopodobne czy nie - nieważne, na podstawie czego, będzie można zgnoić majora Sucharskiego i pokazać, że jest „be”, a jednocześnie wskazać, że to kapitan Dąbrowski jest „cacy”. Nie zdziwię się, jeśli autor dotrze któregoś dnia do kolejnej relacji, rzecz jasna nikomu wcześniej nieznanej, z której w sposób jednoznaczny i pewny będzie wynikało, że major Sucharski był członkiem Platformy Obywatelskiej, a kapitan Dąbrowski Prawa i Sprawiedliwości…


Tak żenująca i żałosna wypowiedź, Panie Kwiatkowski, że nie wiadomo czy siąść i płakać, czy może już mam dzwonić po jakąś pomoc dla Pana. Ale tak czy owak Melisana Klosterfrau może się Panu przydać...

Pozwolę sobie tu zakończyć moją skromną działalność na tym forum. Pozwoliłem sobie uczynić wyjątek i napisać słów kilka na forum LOW m.in. ze względu na sentyment do tych czasów, kiedy to z kolegami z SGRH LOW stojąc pod ruiną koszar Wojskowej Składnicy Tranzytowej snuliśmy marzenia o tym jak kiedyś będzie wyglądać zrewitalizowane Westerplatte, a do wybudowanego Muzeum Westerplatte zaproszą gości w dniu otwarcia ostatni żyjący obrońcy Westerplatte. Te marzenia już niestety nigdy się nie ziszczą. Pozdrawiam. wachmistrz

PS. Jak wyżej zaznaczyłem - nie wracam już na to forum. Proszę admina o zlikwidowanie mojego profilu. A pan Eligiusz Kwiatkowski, jeśli mu to w czymś w życiu pomoże, może dalej sobie tu używać i pisać recenzje o książkach, których nie przeczytał. Mam też inną radę, którą kiedyś "sprzedał" mi kiedyś śp. prof. Wieczorkiewicz, gdy omawialiśmy krytyczne opinie dotyczące komiksu "Westerplatte": proszę napisać lepiej o obronie Westerplatte Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Elek
strzelec.
strzelec.



Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 221
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Piechota Wielkopolska

PostWysłany: Śro 12:28, 21 Lip 2010    Temat postu:

„Wachmistrz” czyli Mariusz Wójtowicz–Podhorski, jak zaznaczył, nie oczekuje na odpowiedź, więc pozwolę sobie tylko na drobny komentarz tego co napisał.
Jedna informacja zawarta w wypowiedzi „Wachmistrza” jest z pewnością bardzo budująca, mianowicie ta, że realizowany film Pawła Chochlewa „Tajemnice Westerplatte” jednak nie powstanie. Przyznam szczerze, że o tym nie słyszałem, więc jeśli jest to prawda, jest to istotnie bardzo dobra wiadomość.
Nie wiem natomiast kim są owi, wspomniani wyżej przez „Wachmistrza”, prześladujący go „zadaniowi dziennikarze” i co się kryje pod tym sformułowaniem, ale widocznie są ludźmi, którym również nie podobają się jego usiłowania zmiany historii. Cieszy mnie akurat to, że są tacy, którzy nie tylko trzeźwym okiem patrzą na takie praktyki, ale na szczęście chcą również o tym pisać.

wachmistrz napisał:
Pan Eligiusz Kwiatkowski był uprzejmy napisać kilka słów o mojej książce nawet jej nie czytając wcześniej, więc pominę tę kwestię, bo szkoda czasu.


wachmistrz napisał:
A pan Eligiusz Kwiatkowski, jeśli mu to w czymś w życiu pomoże, może dalej sobie tu używać i pisać recenzje o książkach, których nie przeczytał.

Gdyby „Wachmistrz” przeczytał dokładnie to, co napisałem, zauważyłby, że nie czytałem i nie będę czytał jego książki, więc nie próbuję jej nawet recenzować. Odnoszę się tylko i wyłącznie do jego znanych mi już wcześniej poglądów, dlatego właśnie zawartość przedmiotowej książki mnie nie interesuje, to chyba jasne. Krótko mówiąc, nie interesuje mnie literatura fantastyczna. Napisałem to dość wyraźnie w poprzednim swoim poście, ale rozumiem, że lipcowe upały wpłynęły w zdecydowany sposób na słabe zdolności percepcyjne „Wachmistrza” i nie dotarło to do niego, chociaż może tradycyjne u niego zacietrzewienie przysłoniło mu sens mojej wypowiedzi.

wachmistrz napisał:
Jako pełniący przez czas jakiś funkcję urzędnika państwowego na stanowisku pełnomocnika wojewody pomorskiego ds. rewitalizacji Westerplatte zostałem odgórnie przypisany (zapisany?) do PiSu.

Już dawno nie spotkałem się z sytuacją, że ktoś tłumaczy się, iż został przypisany czy zapisany do jakiejś partii. Przed 1989 rokiem zdarzało mi się słyszeć o członkach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, którzy należeli do niej z jakichś tam względów, niekoniecznie ideowych, bo zmuszała ich do takiego członkostwa określona sytuacja. Dzisiaj jednak żyjemy w wolnym kraju i jeśli nie podoba się komuś jakaś partia, to zapisuje się do innej lub po prostu nie należy do żadnej. Wydaje mi się, że jest to oczywiste. Nikt nikomu nie musi się przecież z tego tłumaczyć, zwłaszcza na forum poświęconemu historii!

wachmistrz napisał:
Kto miał okazję przeczytać scenariusz Chochlewa ten wie, że to co chciał on pokazać w filmie było diametralnie różne od tego co zostało przedstawione np. przeze mnie choćby w jednym jedynym kadrze komiksu, czy w książce.

Jeden jedyny kadr komiksu, a według mnie o jeden za dużo, plus rzekome fakty z obrony Westerplatte w postaci niesubordynacji, tchórzostwa, dezercji, odmowy walki i wreszcie wyroków śmierci na żołnierzach, zamieszczone na stronie 110, pozwoliło Chochlewowi (jeśli oczywiście z tego komiksu korzystał) pociągnąć te wątki znacznie dalej i dać upust również i swojej fantazji. Wszystko w myśl zasady, że skoro mogą inni, może i on. Efektem tego taki, a nie inny scenariusz filmu.

wachmistrz napisał:
Panie Kwiatkowski, proszę ważyć swoje słowa. Naprawdę nie zamierzam tolerować osobistych wycieczek w moją stronę i wciskania kłamstw o preparowaniu źródeł. Proszę to traktować jako ostrzeżenie.

Pan Kwiatkowski waży swoje słowa obywatelu „Wachmistrzu”, i nie o preparowaniu źródeł, a o preparowaniu rewelacji się wypowiadam, więc jest to spora różnica. Sugeruję dokładniej czytać to, co napisałem. Ostrzeżenie pod moim adresem, jeśli miało mnie ubawić, spełniło swoje zadanie. Przypomina mi to trochę wymachiwanie kijkiem przez rozkapryszonego brzdąca siedzącego w piaskownicy.
W kwestii natomiast preparowania rewelacji, będących jak sądzę wytworem bujnej wyobraźni „Wachmistrza”, doskonałym tego przykładem są dwa artykuły zamieszczone przez niego w miesięczniku „Odkrywca” pod wspólnym tytułem „Niewyjaśnione tajemnice Westerplatte”. Pierwszy z nich zamieszczony w numerze 3 (74) z marca 2005 roku wspomnianego miesięcznika pt. „Kapitulacja Składnicy” oraz drugi w numerze 9 (104) z września 2007 roku pt. „Major Sucharski – zdrajca i tchórz?”. Zwłaszcza w drugim z nich autor popuścił wodze fantazji, próbując udowodnić tytuł swojego artykułu. Nie będę cytował tutaj tych artykułów, bo tu nie miejsce na tego typu dyrdymały, ale myślę, że z tak wybujałą wyobraźnią mógłby „Wachmistrz” współtworzyć raczej cykl wydawniczy o wspólnym tytule „Poczytaj mi Mamo”. Nie zmarnowałby swojego daru.
Dobrą natomiast, swego rodzaju repliką na wspomniane wyżej artykuły, jest zamieszczony w „Odkrywcy” (nr 10 (105) z października 2007 roku) tekst majora Andrzeja Szutowicza pt. „Nagonka trwa, czyli Sucharski ma być „be”…”. Autor w sposób rzeczowy przedstawił bezpodstawność zarzutów pod adresem majora Sucharskiego, no ale pewnie w nomenklaturze „Wachmistrza” jest „zadaniowym dziennikarzem” z prześladującej go ciągle pewnej partii politycznej.

wachmistrz napisał:
Książka miała dać odpór kłamstwom tworzonym na temat obrony Westerplatte, mjr. Sucharskiego oraz kpt. Dąbrowskiego już w owym czasie (lata 70-te i 80-te, a także późniejsze) przez oficer SB por. Stanisławę Górnikiewicz.

Można oczywiście próbować na każdym kroku dyskredytować Stanisławę Górnikiewicz–Kurowską, chociażby przez ciągłe podkreślanie, iż była oficerem SB, ale gdyby nie ta kobieta, o wojennych i powojennych losach wielu obrońców Westerplatte nikt nigdy nawet by nie usłyszał. Przy podkreśleniu tej właśnie kwestii, pozwolę sobie posłużyć się cytatem z artykułu profesora Piotra Mickiewicza pt. „Westerplatte fakty, mity, legenda”, zamieszczonego w numerze 6 (024) z 2009 r. miesięcznika „Przegląd Morski”: „Jako chichot historii można określić fakt, iż jedyną opiekunką – matką (tak ją sami nazywali) Westerplatczyków, była Stanisława Górnikiewicz–Kurowska, etatowy pracownik Służby Bezpieczeństwa. Straszne i oburzające? Może, ale nikt poza nią przez 69 lat nie interesował się losem obrońców Westerplatte. Również przez 19 lat suwerennej Polski.”

wachmistrz napisał:
Jak wyżej, Panie Kwiatkowski. Mniej zwykłego chamstwa i buractwa, a więcej kultury się po Panu spodziewałem.

Stwierdzenie chamstwa czy „buractwa” to kwestia indywidualna, zdaję sobie z tego sprawę. Dla mnie akurat przykładem „buractwa” jest właśnie post „Wachmistrza”, i to niestety, w tej zdecydowanie gorszej, bo „pastewnej” formie.

wachmistrz napisał:
Nosi Pan wszak mundur żołnierza, a czasem żołnierza II Rzeczypospolitej i wydaje mi się, że to do czegoś zobowiązuje, prawda?

Ma rację „Wachmistrz” pisząc, że żołnierski mundur zobowiązuje, dlatego nosząc go, tym bardziej staram się przestrzegać innych przed różnymi bezpodstawnymi formami szkalowania go, bez względu na to, czy dotyczy to współczesnego polskiego munduru, czy historycznego, to chyba oczywiste.

wachmistrz napisał:
Ale tak czy owak Melisana Klosterfrau może się Panu przydać...

Rozumiem, że „Wachmistrz” próbował już tego polecanego mi specyfiku (bo przecież w przeciwnym wypadku by mi go nie polecał), ale dziękuję i chyba jednak nie skorzystam z tej rady. Mam bowiem uzasadnione obawy, że mikstura ta może powodować halucynacje.

wachmistrz napisał:
Pozwolę sobie tu zakończyć moją skromną działalność na tym forum.


wachmistrz napisał:
Jak wyżej zaznaczyłem - nie wracam już na to forum.

„Wachmistrz” pozwolił sobie, i to nawet dwukrotnie, zaznaczyć, że nie wraca już na to forum, ale jednak, jak widzę wracał i to przynajmniej parokrotnie.
Natomiast pan Eligiusz Kwiatkowski (używając „wachmistrzowskiego” sposobu wyrazu), no cóż…. A pan Eligiusz Kwiatkowski będzie zaglądał na to forum, ku radości jednych, smutku innych i pewnie zupełnej obojętności pozostałych. Tak to już niestety jest, panie „Wachmistrzu”…
Smile


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłosek
kapral
kapral



Dołączył: 24 Sty 2006
Posty: 1177
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Gdynii BD

PostWysłany: Czw 21:23, 22 Lip 2010    Temat postu:

Cześć Mariusz.
Myślę, że na tym dyskusję kończymy. Napiszę jedynie, że ja podobnie jak Ty pamiętam czasy

Wachmistrz napisał:
kiedy to z kolegami z SGRH LOW stojąc pod ruiną koszar Wojskowej Składnicy Tranzytowej snuliśmy marzenia o tym jak kiedyś będzie wyglądać zrewitalizowane Westerplatte, a do wybudowanego Muzeum Westerplatte zaproszą gości w dniu otwarcia ostatni żyjący obrońcy Westerplatte. Te marzenia już niestety nigdy się nie ziszczą.

Myślę Mariusze, że się kiedyś ziszczą. Tylko już bez Ciebie.
A wiesz dlaczego? Bo My tam byliśmy, jesteśmy i będziemy.
My nie patrzymy, że u władzy jest Platforma Obywatelska czy Prawo i Sprawiedliwość.
My nie patrzymy czy bohaterem był mjr Henryk Sucharski czy też kpt. Franciszek Dąbrowski.
My po prostu wiemy, że robimy to jedynie z pobudek historycznych i patriotycznych.
Rekonstruktor nigdy nie powinien patrzeć na to co robi przez pryzmat polityki.

Wachmistrz napisał:
...inne pojmowanie tzw. polityki historycznej przez aktualnie rządzącą Platformę Obywatelską. Chyba już nikt nie wierzy w to, że powstanie Muzeum Westerplatte?

A ja wierzę. Mimo, że jak piszesz obecna władza ma inne pojmowanie tzw. polityki historycznej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Obrona Wybrzeża 1939 r. Strona Główna -> Historia- odkłamywanie, tajemnice, ciekawe fakty Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deoxGreen v1.2 // Theme created by Sopel stylerbb.net & programosy.pl

Regulamin